Przekaż darowiznę KRS 0000453750
Newsletter

Wywiad z pierwszą Miss Polski na wózku

Od 4 sierpnia 2013 roku Olga Fijałkowska z Siedlec dzierży koronę Miss Polski na wózkach (Miss Poland Wheelchair 2013). O tym jak zapatruje się na przyszłość, co konkurs zmienił w jej życiu, a także jak to jest uścisnąć rękę premiera dowiedzieliśmy się podczas rozmowy z Nią, którą prezentujemy na łamach portalu.


Daniel Wiśniewski: Na początku rozmowy sama nasuwa się kwestia, o której wszystkie Miss mówią nad wyraz często. Czy Ty też chciałabyś, aby Twoja konkursowa wygrana przyczyniła się do zaprzestania wojen i zniknięcia głodu na świecie?


Olga Fijałkowska: Chciałabym, aby te I Wybory Miss Polski na Wózku były początkiem czegoś nowego, zmian idących w lepszym kierunku.
Wzięłam udział w wyborach, ponieważ tak jak pozostałe kandydatki, chciałam przełamywać pewne stereotypy panujące w Naszym społeczeństwie. Pragnęłam i pragnę pokazać, że kobiety niepełnosprawne też są piękne, mądre i wiedzą czego chcą od życia.
Chciałabym, by dzięki tym wyborom ludzie zrozumieli, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi; że nie powinno się dzielić społeczeństwa i, że każdy ma prawo do realizowania się w życiu i spełniania swoich marzeń.

D.W: Nie ulega jednak wątpliwości, że Twoja wygrana jest w pewnego rodzaju nobilitacją. Mówiąc o kobietach na wózku, ludzie mają teraz często na myśli Ciebie i myślą o pozostałych przez Twój pryzmat. Przeszkadza Ci to, czy pomaga?


O.F: W ogóle mi to nie przeszkadza. Myślę, że z dziewczynami udowodniłyśmy iż każdy człowiek jest kimś wartościowym i nie należy patrzeć na niego chociażby przez pryzmat niepełnosprawności.

D.W: A co Cię skłoniło do wzięcia udziału w konkursie organizowanym przez Fundację Jedyna Taka? Ktoś Cię jakoś szczególnie namawiał, czy była to całkowicie samodzielna decyzja?


O.F: O konkursie dowiedziałam się od znajomego fotografa. Weszłam na stronę Fundacji Jedyna Taka, przeczytałam szczegóły, wdrukowałam zgłoszenie i wysłałam. Nie wahałam się ani chwili. To była moja samodzielna decyzja.
 
D.W: Nie unikniemy jednak pewnych, dość suchych pytań. Opowiedz więc może,  jak to się stało, że jeździsz na wózku?


O.F: Na wózku poruszam się od trzech lat. Kiedy miałam 11 lat zachorowałam na postępującą dystrofię mięśniową typ obręczowo-kończynowy.  Moje mięśnie z roku na rok stawały się coraz słabsze, dlatego musiałam skorzystać "z pomocy" wózka, co mi w ogóle nie przeszkadza. Pogodziłam się ze swoją chorobą i to, że będę musiała usiąść na wózek zaakceptowałam już wcześniej.
Dla mnie nie jest on wyrokiem, a niepełnosprawność nie przeszkadza mi w realizowaniu marzeń i celów jakie sobie wyznaczam.

D.W: Jak wygląda Twoje życie? Co robisz na co dzień? Czym się zajmujesz?


O.F: Obecnie jestem na etapie poszukiwania pracy, ponieważ musiałam zrobić sobie rok przerwy w studiowaniu. Za rok chcę rozpocząć studia magisterskie na kierunku dietetyka i dokończyć, to co zaczęłam, aby w przyszłości móc pracować w tym zawodzie. A co robię na co dzień? Od gali finałowej większość mojego czasu zajmują wywiady i różne spotkania, ale to chyba nikogo nie dziwi.

D.W: Czujesz, że udział w plebiscycie był czymś ważnym nie tylko dla Ciebie?


O.F: Jestem odważną osobą, która nie zamyka się na świat i otaczających go ludzi. Biorąc udział w wyborach poczułam, że mam w pewnym sensie misję do wykonania, misję zjednoczenia wszystkich ludzi. Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu mi się to udało i, że teraz będzie już tylko lepiej.

D.W: Masz świadomość tego, że gdybyś się nie zdecydowała na udział, konkurs mógłby wiele stracić? Jesteś przecież piękną kobietą.


O.F: Nie, zdecydowanie nie. Moim zdaniem każda z finalistek zasługiwała na ten tytuł. Dla mnie wszystkie jesteśmy wygrane bez względu na to, która otrzymała koronę.


D.W: Łatwo jest być Miss Polski? Jesteś rozpoznawana?


O.F: Trudne pytanie. Tak naprawdę nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Czy jest to łatwe? Czasami chyba nie, bo ludzie wymagają rzeczy niemożliwych. A czy jestem rozpoznawana? Zdarzyło się tak kilka razy i nie ukrywam, że było to bardzo miłe.

D.W: To, że zostałaś wybrana do grupy konkursowej było już zapewne przyjemnym uczuciem. Co czułaś jednak, gdy usłyszałaś, że zostajesz Miss Polski?


O.F: Byłam bardzo zaskoczona. Kompletnie nie spodziewałam się tego tytułu.
Byłam bardzo wzruszona, co było zresztą widać. Nie dało się powstrzymać łez szczęścia, które płynęły prosto "z serca".
 
D.W: Stresowałaś się podczas gali finałowej?


O.F: Nic a nic. Dla mnie to była bardzo fajna przygoda. Możliwość poznania wspaniałych ludzi, przeżycia niezapomnianych chwil – tego się nie zapomni.

D.W: A jak oceniasz sam konkurs? Jak jego organizacja wpłynęła na Ciebie, czy Twoje koleżanki?


O.F: Według mnie na gali każda z Nas mogła poczuć się jak Księżniczka bo wszystko wyszło bajecznie.
 
D.W: Gdzie był większy stres? Na samej gali, czy podczas prób, gdzie niektóre rzeczy mogły być dla Ciebie czymś zupełnie nowym.


O.F: Zarówno na gali jak i na próbach niczym się nie stresowałam. Może dlatego, że rok temu brałam udział w wyborach Miss Siedleckich Uczelni, więc po miałam już jakieś małe doświadczenie.

D.W: Jak to jest uścisnąć rękę premiera Polski?


O.F: To, że Pan premier pojawił się na gali było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Myślę, że wbrew podzielonym opiniom to był jednak bardzo miły gest z jego strony.
 
D.W: Podczas gali, Donald Tusk powiedział Tobie, jak i pozostałym uczestniczkom, że marzenia nie mają barier. Zgadzasz się z tym zdaniem? Czy marzenia naprawdę nie mają barier i możliwa jest realizacja większości z nich?


O.F: Oczywiście, że się zgadzam. Moim zdaniem ograniczenia są w Naszych głowach. Jeśli czegoś naprawdę bardzo chcemy, to powinniśmy robić wszystko aby to osiągnąć.
Zdaję sobie sprawę z tego, że czasami nie jest to łatwe, ale nie powinniśmy się poddawać. Trzeba walczyć o swoje szczęście bo przecież ono jest w życiu najważniejsze.

D.W: Z czym na co dzień masz największy problem poruszając się na wózku? Czy jest coś, co sprawia Ci dużo kłopotów?


O.F: Moja choroba osłabia również mięśnie rąk, więc nie jestem w stanie pokonywać  barier, które dla osób z silnymi rękoma nie są problemem. Ponadto dużo kłopotów sprawiają pozostałe bariery architektoniczne, które da się pokonać jedynie z pomocą innych.

D.W: Wybory miss to przede wszystkim ocenianie, pewnego rodzaju szufladkowanie. Lubisz być oceniana?


O.F: Nienawidzę być oceniana. Tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak nie powinno się oceniać ludzi po wyglądzie. Najpierw postarajmy się kogoś poznać a dopiero później ewentualnie wyrażajmy swoją opinię.

D.W: Czy otrzymany tytuł pomógł Ci w czymś poza wywiadami i wizytami w telewizji? Coś się zmieniło?


O.F: Chyba nie. Moje życie jest takie, jak przed otrzymaniem tytułu.
Jedyne co się zmieniło, to to, że dostaję mnóstwo pozytywnych wiadomości, które potrafią dodać energii, którą potem mogę dzielić się z innymi.


D.W: Stajesz się bardziej rozpoznawalna? Czujesz, że ludzie patrzą na Ciebie?


O.F: Patrzą, ale patrzyli również przed wyborami, więc dla mnie to zupełnie normalne.
 
D.W: Jak traktowałaś udział w wyborach?


O.F: Udział w wyborach był dla mnie świetną przygodą. Wybory Miss Polki na Wózku na zawsze pozostaną w mej pamięci i to nie tylko dlatego, że zdobyłam tytuł. Poznałam wyjątkowych ludzi, którzy zrobili na mnie ogromne wrażenie, spędziłam z Nimi niesamowite chwile i dziękuję im za wszystko czego mogłam doświadczyć.

D.W: Jak odbierasz swoją seksualność? Czy czujesz się osobą atrakcyjną?


O.F: Tak, czuję się atrakcyjna. Lubię na siebie patrzeć i podkreślać swoje atuty. Akceptuję swoje ciało i swój wygląd. Nie chcę wyjść na narcyza, ale uważam, że jestem ładną kobietą, tak właśnie się czuję.

D.W: Uważasz, że osoby niepełnosprawne powinny być jakoś szczególnie traktowane przez otoczenie?


O.F: Nie, zdecydowanie nie. To jest największy błąd jaki popełniają ludzie. Chcemy być traktowani tak samo jak inni, nie chcemy aby się nad Nami użalano. Chcemy równych praw.

D.W: Wiele mówi się na temat tego, że osobom niepełnosprawnym trzeba w pewien sposób pomagać. Często jednak, taka pomoc, jest wprowadzana w życie „na siłę”. Jak czujesz się, gdy ktoś w taki sposób próbuje Ci „ulżyć w cierpieniu”?


O.F: Czuję się wtedy troszeczkę dziwnie. Nie lubię czegoś takiego, denerwuje mnie to.  W takich sytuacjach staram się wytłumaczyć tej osobie, że nie potrzebuję w tym pomocy, a jeśli coś się zmieni to na pewno poproszę.

D.W: Czego można Ci życzyć?


O.F: Myślę, że zrealizowania pozostałych marzeń i celów, które sobie założyłam, a także emanowania i zarażania innych swoją pozytywną energią jak najdłużej.

D.W: Jakie plany na najbliższy czas?


O.F: Na chwilę obecną priorytetem jest dla mnie powrót na studia.

D.W: Już na koniec … w jednym z wywiadów wspomniałaś, że Twoim zdaniem wybory miss to nie ocenianie wyglądu, a duszy, wnętrza człowieka. Nie oszukujmy się jednak, wybory miss to w dużej (o ile nie większej) mierze ocenianie ludzi po cechach zewnętrznych. W związku z tym moje pytanie: czy czujesz się najpiękniejszą kobietą na wózku w Polsce?


O.F: Moim zdaniem każda z Nas zasłużyła na ten tytuł. Wszystkie jesteśmy piękne, tylko trzeba to piękno w sobie dostrzec i je pielęgnować.

D.W: Tytuł trafił jednak w Twoje ręce. Pozostaje zatem tylko raz jeszcze pogratulować i życzyć kolejnych, jeszcze większych sukcesów. Dziękuję za rozmowę.

Daniel Wiśniewski

Do poprawnej pracy strona potrzebuje obsługi JavaScript!
Używasz bardzo starej przeglądarki Niektóre funkcje strony mogą nie działać poprawnie.
Uaktualnij oprogramowanie.