Przekaż darowiznę KRS 0000453750
Newsletter

Marek Kamiński - człowiek niezwykle aktywny

Dzień dobry Panie Marku, cieszę się iż zgodził się Pan udzielić odpowiedzi na kilka pytań do Centrum Wywiadowczego Fundacji Jedyna Taka.

 

Katarzyna Wojtaszek: Zaczynając od początku "Drogi". Jaka była Droga Marka Kamińskiego do tego miejsca w jakim się Pan znajduje obecnie? Czy raczej kamienista, a może usłana różami? Czy bilans przeszłych wydarzeń wychodzi Panu raczej pozytywnie?

 

Marek Kamiński: Staram się nie robić bilansów, mimo niedawnych okrągłych pięćdziesiątych urodzin staram się cały czas iść do przodu, być w harmonii ze sobą i światem, czerpać z tego tu i teraz, ale oczywiście wyciągać wnioski z tego co było.

 

K.W. Marek Kamiński- człowiek niezwykle aktywny. Zdobywca, ojciec, podróżnik, udziela się Pan również społecznie. Jak Pan godzi te wszystkie sprawy? Czy doba nie jest przypadkiem za krótka?

 

M.K. Czasami ta doba staje się zbyt krótka i wtedy trzeba zrezygnować z niektórych aktywności i wyznaczyć sobie priorytety, których będziemy się trzymać. Zawodowo to dla mnie książki i działalność Fundacji, a prywatnie - moja rodzina.

 

K.W. A jeśli mówimy o działaniach społecznych. Jaka jest misja fundacji Marka Kamińskiego i jakie marzenie ma Pan w związku z jej działaniem?

 

M.K. Misja Fundacji to: Inspirujemy ludzi, aby niemożliwe stało się możliwe. Uwierz w siebie i działaj! Poprzez swoje działania społeczne, charytatywne, ekologiczne inspirujemy do zmiany. Organizujemy m.in. warsztaty, obozy i wyprawy dla dotkniętych przez los dzieci w celu dostarczenia im wsparcia psychologicznego i pokazanie szeregu możliwości, które przed nimi stoją. Zbieramy fundusze na rehabilitację, sprzęt rehabilitacyjny i protezy, jak również udzielamy wsparcia organizacyjnego, technicznego i instruktażowego dla uczestników wypraw oraz organizujemy ogólnopolskie projekty edukacyjne i ekologiczne. Projekty charytatywne mają na celu wspieranie rozwoju dzieci niepełnosprawnych i cierpiących na szczególnie uciążliwe i nieuleczalne choroby oraz spełnienie ich marzeń o normalnym życiu. Staramy się za wszelką cenę pomóc im uwierzyć w siebie. Uwierzyć, że to co pozornie jest niemożliwie dzięki pracy i wierze w sukces stanie się możliwe!

 

K.W. Niepełnosprawność. Dla jednych temat tabu, dla innych normalność. A czym jest niepełnosprawność według Pana?

 

M.K. Zdaję sobie sprawę, że za niepełnosprawnością zawsze stoi historia cierpienia, wielu zwątpień, utraty nadziei, ale także poprzez to co robimy na co dzień staramy się wspomagać osoby niepełnosprawne: poprzez fundusze na rehabilitację, wyjazdy, ale także poprzez motywowanie, inspirowanie do przekraczania własnych granic. Myślę, że akcje takie jak Konkurs Miss na Wózku to świetne przedsięwzięcia, które przyczyniają się do zmiany naszego postrzegania osób niepełnosprawnych.

 

K.W. Współpracuje Pan z Jaśkiem Melą, nie raz wspominał o nim w swoich wypowiedziach. Kim jest dla Pana i czy znajomość z nim, wpływa na Pana postrzeganie ludzi?

 

M.K. Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania z Jaśkiem. Odbyło się ono w moim biurze w Gdańsku. Do pokoju weszli rodzice Jaśka z pewnym uśmiechniętym chłopcem. Kiedy weszli i usiedli, ja nadal czekałem na Jaśka, myśląc, że ten chłopiec to jego brat. Po paru minutach zorientowałem się, że przede mną siedzi Jasiek w całej swojej odsłonie. Wiedząc ile przeżył spodziewałem się kogoś z dosłownie wypisanym cierpieniem na twarzy, a oto siedział na przeciw mnie uśmiechnięty, radosny chłopak. Tego dnia rozmawialiśmy o wyprawach, o swoich marzeniach. Jasiek był i jest bardzo aktywnym chłopakiem, pełnym wiary w siebie, wyznacza sobie cele i ciężką pracą je realizuje. Kibicuję mu we wszystkim co robi.

 

K.W. Negatywne przeżycia według Pana mają wpływ na kształtowanie osobowości? Czy cierpienie uszlachetnia? I jakie wydarzenie "pozornie" negatywne miało na Pana największy wpływ?

 

M.K. Myślę, że to co się z nami dzieje możemy różnie interpretować. To my nadajemy sens zdarzeniom, które nam się przytrafiają. Jestem przekonany, że przerwana wyprawa Solo Transantarctica, podczas której musiałem przerwać marsz i nie udało mi się dokonać pełnego trawersu Antarktydy, wiele mnie nauczyła. Porażka nieraz jest dobra i nie zawsze zabija. Przegrana jest ciekawym doświadczeniem, co najmniej tak samo ciekawym jak sukces. A już na pewno lepsza jest mądra porażka niż głupi sukces. I ta porażka podczas Solo Transantarctica poprowadziła mnie dalej- aż na dwa Bieguny zdobyte razem z Jaśkiem Melą.

 

K.W. A to najwspanialsze przeżycie? Takie na maksa pozytywne?

 

M.K. Najbardziej pozytywne przeżycia wiążę z momentami rodzinnymi, z ślubem, narodzinami naszych dzieci. Jeśli chodzi o życie wyprawowe, to najwięcej emocji przeżyłem podczas zdobycia samotnie Bieguna Południowego, kiedy to otrzymałem listy od dzieci przebywających na oddziale chemioterapii Gdańskiej Akademii Medycznej. Podczas tej wyprawy zbierane były fundusze na remont szpitala. Listy od dzieci, które kibicowały mi podczas drogi były dla mnie największą nagrodą, największym zwycięstwem.

 

K.W. Jakie trzy wartości w życiu wymieniłby by Pan jako najważniejsze?Niektórzy powiedzą: Wiara, nadziej i miłość a dla Pana co ma najwyższy priorytet?

 

M.K. Dla mnie to także Wiara, Nadzieja i Miłość. Myślę, że to takie najważniejsze wartości, oczywiście w głębokim rozumieniu tych pojęć.

 

K.W. Wyprawa na biegun. Jaką największą słabość udało się Panu pokonać podczas wyprawy? Czy bycie "sam na sam" z samym sobą, pomaga zrozumieć czego naprawdę chcemy i wybrać właściwą z dróg?

 

M.K. Biegun był dla mnie inspirujący, był jak pusty biały ekran, na którym mogłem zobaczyć samego siebie. Biegun jest czymś, co także ty nosisz w sobie i co powinieneś odkryć. Ja maszerując przez puste polarne przestrzenie, zaczynałem właśnie odkrywać samego siebie.

 

K.W. Od czego zacząć pracę nad sobą aby odnaleźć swój Biegun?

 

M.K. Najważniejsza jest zatem determinacja oraz plan, który pokazuje nam, co jest realne, a co nie. Gdy odkryjemy swój biegun, musimy być zdeterminowani, żeby go osiągnąć. Jeśli czujemy w sobie taką determinację, trzeba następnie zbudować plan, w którym na początek określimy sobie punkt najtrudniejszy do zrealizowania.

 

K.W. Dziękuję za rozmowę. I pamiętajcie: "Droga na biegun wiąże się z koniecznością przebudowy nas samych" -M.Kamiński.

Wywiad dla Fundacji Jedyna Taka przeprowadziła Katarzyna Wojtaszek

 

Zdjęcia pochodzą z Archiwum Fundacji Marka Kaminskiego.

Do poprawnej pracy strona potrzebuje obsługi JavaScript!
Używasz bardzo starej przeglądarki Niektóre funkcje strony mogą nie działać poprawnie.
Uaktualnij oprogramowanie.