Przekaż darowiznę KRS 0000453750
Newsletter

Wywiad z prof.nadz.dr hab. Tomaszem Tasiemskim

1. Monika Osińska: Dzień dobry Profesorze. Dziękuję, że zgodził się Pan ze mną porozmawiać.
Mam wobec tego kilka pytań…
 
Wiem,  że jest Pan człowiekiem, który aktywnie spędza niemal każdą chwilę.
Z jednej strony świat nauki czyli praca zawodowa na poznańskich uczelniach, 
z drugiej strony dom, rodzina i czas wolny.  
Czy wózek, który towarzyszy Panu już ponad 20 lat jakoś Pana ogranicza? 
 
Tomasz Tasiemski: Wózek na pewno utrudnia funkcjonowanie w codziennym życiu, jak również  korzystanie z różnego rodzaju form aktywnego wypoczynku, ale współczesna oferta różnorodnych  form adaptowanego sportu i rekreacji jest tak bogata, że każdy może znaleźć coś dla siebie (jeśli oczywiście chce). 
 
Z tego co mnie zawsze pasjonowało i pasjonuje do dzisiaj, to zimą oczywiście narciarstwo alpejskie z wykorzystaniem mono-ski – specjalnego sprzętu, który umożliwia uprawianie narciarstwa w pozycji siedzącej i korzystanie ze wszystkich typów wyciągów narciarskich w takim samym stopniu jak narciarze pełnosprawni. Jeśli chodzi o lato, to w tej chwili zdecydowanie ulubionym sportem jest kolarstwo z wykorzystaniem hand-bike’a , czyli trójkołowego roweru napędzanego ręcznie, w którym rok temu dodatkowo zamontowałem silnik elektryczny do przedniego koła, aby nadążyć w jeździe długodystansowej za osobami pełnosprawnymi, z którymi zazwyczaj wyjeżdżam na wycieczki.
 
Jeśli chodzi o inne pasje, np. podróżowanie – wózek nie przeszkadza mi w ogóle. Podróżowanie po Europie nie sprawia trudności, jeśli ktoś podróżuje własnym samochodem i korzysta z sieci hoteli, w której standardowo część pokoi jest przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jeśli chodzi o dalsze podróże, aktualnie linie lotnicze są świetnie przygotowane do obsługi pasażerów niepełnosprawnych, również tych poruszających się na wózkach inwalidzkich. Oczywiście są linie, które świadczą lepsze bądź gorsze usługi. Generalnie latam tymi, które są już sprawdzone i wiadomo, że standard jest wysoki, a opieka nad pasażerem niepełnosprawnym bardzo dobra. 
 
Podróżowanie w przypadku osób niepełnosprawnych jest zazwyczaj niestety droższe. Chcąc mieszkać w przystosowanych obiektach, zwłaszcza w krajach Azji i Afryki, trzeba uwzględnić pobyt w hotelach o podwyższonym standardzie, tj. cztero lub pięciogwiazdkowych, gdyż tylko takie hotele mają w swojej ofercie pokoje przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Podróżowanie wewnątrz tych krajów jest dużo trudniejsze niż w Europie, gdyż bardzo rzadko można trafić na przystosowane środki transportu publicznego, ale wyjeżdżając w takie miejsca trzeba traktować przeciwności losu jako uatrakcyjnienie wyprawy. Pokonywanie ich nie wiąże się z jakimś wielkim stresem, tym bardziej, że najczęściej ludzie w tych krajach są niezwykle uprzejmi i chętnie służą pomocą turystom niepełnosprawnym. 
 
2.M.O.:  A propos podróżowania. W Pana życiu wizyty w krajach azjatyckich i afrykańskich są niemalże na porządku dziennym.  Ale nie są to wyłącznie wyjazdy wypoczynkowe?
 
T.T.: Zdecydowanie nie, wręcz prawie nigdy! Zawsze wyjeżdżam na zaproszenie różnego rodzaju zagranicznych organizacji pozarządowych o statusie organizacji charytatywnych, które zajmują się podnoszeniem poziomu leczenia i rehabilitacji osób po urazie rdzenia kręgowego w danym regionie i zapraszają mnie jako konsultanta. Najpierw prowadzę szkolenia dla personelu medycznego w zakresie różnych technik usprawniania osób po urazie rdzenia kręgowego (np. nauki samoobsługi w codziennych czynnościach czy też nauki pokonywania przeszkód terenowych wózkiem inwalidzkim typu activ). Po tym wstępnym etapie szkolenia organizujemy wspólnie obóz aktywnej rehabilitacji dla mieszkających w danym kraju osób po urazach rdzenia kręgowego.
 
3.M.O: Czy w związku z tym może Pan opowiedzieć jak wygląda życie niepełnosprawnych kobiet w takich krajach jak Malezja, Wietnam, Zimbabwe, czy Indie?
 
T.T.: Mogę spróbować, ale jest to  zagadnienie bardzo zróżnicowane i trudno byłoby je opisać jednym zdaniem. Sądzę, że pozycja kobiet w poszczególnych krajach jest w pierwszym rzędzie uwarunkowana kulturowo, tzn. zależy od relacji, jakie panują w związkach małżeńskich, od roli jaką przyjmuje w nich kobieta. Dopiero na drugim miejscu są problemy wynikające z niepełnosprawności, np. poruszanie się z pomocą wózka inwalidzkiego, co w krajach Azji i Afryki jest szczególnie trudne. 
 
Odnośnie tego pytania przypomina mi się pewna sytuacja. Gdy byłem na konferencji naukowej w Indiach, głos zabrała Hinduska po urazie rdzenia kręgowego, która jednocześnie była profesorem wyższej uczelni w New Delhi. Rozpoczęła swoją wypowiedź od stwierdzenia, że „w Indiach bycie kobietą jest niepełnosprawnością”, co mnie dosyć zaszokowało. Uważała Ona, że pozycja kobiet w kulturze hinduskiej jest bardzo niska, a niepełnosprawność jeszcze bardziej obniża ich pozycję społeczną i utrudnia codzienne funkcjonowanie. 
 
Inny przykład, jeszcze bardziej szokujący, pochodzi z Zimbabwe. W trakcie obozu aktywnej rehabilitacji, który prowadziłem w Harare, odwiedził nas minister zdrowia Zimbabwe. Podczas spotkanie jedna z dziewcząt z paraplegią zapytała ministra czy mógłby zainicjować kampanię społeczną, która by informowała i edukowała społecznie mężczyzn, że podejmowanie współżycia z kobietą niepełnosprawną nie leczy z AIDS! W niektórych krajach afrykańskich szacuje się, że nawet 25% społeczeństwa jest nosicielami wirusa HIV. Zarażeni mężczyźni uważają, że współżycie z kobietą, która jest w ich mniemaniu „czysta” tzn. nie zarażona wirusem HIV, wyleczy z AIDS. W tej grupie są np. młode dziewczęta, czy też kobiety niepełnosprawne, gdyż panuje tam powszechne przekonanie, że takie kobiety na pewno nie prowadzą życia seksualnego. W związku z tym przekonaniem kobiety niepełnosprawne narażone są, bardziej niż pełnosprawne, na potencjalny gwałt. To są autentyczne sytuacje. Jak więc widać, w niektórych krajach Azji i Afryki sytuacja kobiet niepełnosprawnych jest skrajnie trudna.
 
4. M.O.: Powróćmy jednak do Polski. Jak Pan ocenia sytuację kobiet w Polsce – oczywiście tych poruszających się na wózku.  Czy Polki na tle kobiet z innych krajów jakoś się wyróżniają?
 
T.T.: Na pewno na tle krajów, o których wcześniej wspomniałem, sytuacja kobiet niepełnosprawnych w Polsce jest nieporównywalnie lepsza, ale generalnie trzeba przyjąć, że sytuacja wszystkich osób niepełnosprawnych żyjących w Europie jest lepsza w porównaniu krajów Azji i Afryki. Natomiast jeśli chodzi o specyficzną sytuację kobiet poruszających się na wózku, które żyją w Polsce, posłużę się opinią nie moją, bo zasłyszaną od moich koleżanek, które są w takiej sytuacji. Z ich opinii wynika, że kobietom niepełnosprawnym trudniej jest, w porównaniu do niepełnosprawnych mężczyzn, stworzyć trwały związek partnerski. Częściej można zaobserwować związek niepełnosprawnego mężczyzny z pełnosprawną kobietą, niż związek w odwrotnej konfiguracji. Zazwyczaj tłumaczy się to tym, że kobiety z natury mają w sobie więcej empatii czy skłonności do opiekowania się drugą osobą, co przejawia się nie tylko w stosunku do dzieci, które rodzą, ale również do mężczyzn. Mężczyźni z kolei zwykle trudniej angażują się w związki, w których musieliby wykazać się większą, niż zazwyczaj, opiekuńczością, w tym przypadku wynikającą z niepełnosprawności partnerki. 
 
5.M.O.: Jak Pan wie już niebawem odbędzie się Gala Finałowa I Wyborów Miss Polski na wózku organizowana przez Fundację Jedyna Taka. Wybrana zostanie, Miss Foto, Miss Publiczności, Miss Internetu. Proszę powiedzieć co Pan sądzi o takiej inicjatywie? Czy propagowanie atrakcyjności kobiet z niepełną sprawnością ma sens? Czy kobieta na wózku może być atrakcyjna? Co Pan myśli o tego rodzaju konkursie? 
 
T.T: Idea konkursu bardzo mi się podobała od samego początku, głównie dlatego, że jestem zwolennikiem przełamywania barier w różnych sferach aktywności ludzkiej, w tym również w odniesieniu do takiego wydarzenia, jakim jest konkurs piękności. Czegoś takiego w Polsce jeszcze nie było, więc jestem ciekaw, jakie będą reakcje społeczne na tę inicjatywę. Ale powiem też, że sam do końca nie wiem czego się spodziewać, bo konkurs piękności ewidentnie wiąże się z ekspozycją swojej fizyczności, swojego ciała, a wiadomo, że to zmienia się wskutek niepełnej sprawności, różnie w zależności od jej rodzaju. Tym bardziej więc podziwiam kobiety, które zdecydowały się na taki krok. 
 
Z pewnością kobieta niepełnosprawna też może być piękna i wierzę, że ten konkurs to udowodni, dzięki czemu przyczyni się do zmiany wizerunku społecznego osoby niepełnosprawnej. Mimo znacznego postępu w różnych dziedzinach życia w Polsce, mam wrażenie, że wciąż musimy przekonywać, że „niepełnosprawny” nie oznacza „gorszy”. 
 
6.M.O: Pan już odnalazł w swoim życiu drugą połowę – Jedyną Taką… Zapytam więc, jeśli Pan pozwoli o rodzinę. Jaki jest tata na wózku?  Jakim tatą jest Tomasz Tasiemski?
 
T.T.: To trudne pytanie i pewnie należałoby je skierować do moich dzieci, aby miały okazję się wypowiedzieć i określić jakiem jestem ojcem. Natomiast jeśli chodzi o mój obraz siebie, oczywiście subiektywny, myślę, że jestem ojcem, który stara się w maksymalnym stopniu uczestniczyć w życiu swoich dzieci. Jeśli to możliwe wspólnie uprawiać sport i spędzać wolny czas, co udaje mi się dzięki specjalistycznemu sprzętowi. Podczas rodzinnych wyjazdów narciarskich korzystam z mono-ski, a podczas wycieczek rowerowych z hand-bike. Regularnie też wspólnie spędzamy wakacje. Ostatnio, w grudniu ubiegłego roku, byliśmy całą rodziną na wakacjach w Singapurze, Malezji i na Borneo (oczywiście przy okazji mojej aktywności zawodowej w tych krajach).
 
Jeśli  chodzi o codzienne obowiązki szkolne, takie jak pomoc w odrabianiu lekcji itp. to też staram się w nich uczestniczyć, aczkolwiek zdecydowanie więcej czasu poświęca na to żona. Poza tym zawożę dzieci do przedszkola, do szkoły, odbieram, zawożę na różnego rodzaju zajęcia popołudniowe, tak jak to robi współcześnie większość rodziców.
 
Oczywiście jestem też ojcem wymagającym, ale na miarę możliwości i potrzeb dzieci. Do niczego jednak nie przymuszam, raczej staram się stwarzać możliwości podejmowania różnych aktywności, różnych wyzwań, w oczekiwaniu, że dziecko znajdzie coś dla siebie. Staram się jednak wyegzekwować jakąś konsekwencję w stosunku do podjętych zobowiązań, np. decyzji o uczestniczeniu w zajęciach z pływania itp., bo przerzutność uwagi i chęć częstych zmian jest u moich dzieci zazwyczaj dosyć duża.
 
7. M.O: Chciałabym jeszcze zapytać o pracę zawodową.. Jak ona wygląda ? Czy „od zawsze” pracuje Pan jeżdżąc na wózku? Jaka jest Pana recepta na zawodowy sukces?
 
T.T.: Zacząłem pracę w Uczelni (AWF) zaraz po ukończeniu studiów, wówczas oczywiście jako osoba w pełni sprawna. Wypadek miałem w pierwszym roku pracy w Uczelni, a ponownie do pracy w AWF wróciłem po okresie dwóch lat niezbędnych na usprawnienie się we wszystkich codziennych czynnościach życiowych.
 
Receptą na zawodowy sukces, w moim przypadku, jest konsekwencja w działaniu i rzetelność w pracy zawodowej, gdyż w przypadku badań naukowych to podstawa. Zawsze bardzo konsekwentnie dążę do realizacji swoich postanowień. Skoro zdecydowałem się na taki rodzaj pracy zawodowej, a z nią wiążą się konkretne wymagania, to po prostu staram się je sukcesywnie wypełniać. Stąd też w ustawowym czasie zakończyłem doktorat, później habilitację, a niebawem przewiduję kolejny stopień. W mojej pracy zawodowej na pewno więcej zawdzięczam rzetelności, niż pasji naukowej, ale ta też się pojawia w przypadku realizacji projektów, które mnie szczególnie interesują. Przykładowo, bardzo jestem zaangażowany w badania jakości życia osób po urazach rdzenia kręgowego żyjących w krajach Azji i Afryki, w których wielokrotnie prowadziłem obozy aktywnej rehabilitacji.
 
8. M.O: I już ostatnie moje pytanie. 
Zbliża się lato… czas wypoczynku. Czy ma Pan już jakieś palny? Urlop w Polsce czy za granicą? Dlaczego właśnie to miejsce?
 
T.T.: Jeśli chodzi o urlop w Polsce, mamy kilka planów, ale nie są one do końca sprecyzowane. Na pewno jednak będą związane z hand-bike’m! Zaadaptowane kolarstwo to dla mnie główna forma aktywności w okresie letnim, więc z pewnością gdzieś pojadę na wakacje rowerowe. Poza tym wszystko wskazuje na to, że znowu wrócę do Azji prowadzić obozy aktywnej rehabilitacji. Otrzymałem zaproszenie z Malezji, aby poprowadzić obóz na Borneo, ale wybuchły tam jakieś zamieszki, więc najprawdopodobniej będzie przeniesiony z wyspy na stały ląd, prawdopodobnie gdzieś w północną część Malezji. Przy tej okazji skorzystam zapewne z zaproszenia na kolejny obóz w Wietnamie, gdyż z Malezji to bardzo blisko.
 
M.O.: Serdecznie dziękuję za poświęcony mi czas … Mam nadzieję, że ta rozmowa będzie inspiracją nie tylko dla osób z niepełną sprawnością.
Życzę wielu sukcesów zarówno w prywatnym, jak i zawodowym życiu.
 
W imieniu Fundacji „Jedyna Taka” – Monika Osińska

Do poprawnej pracy strona potrzebuje obsługi JavaScript!
Używasz bardzo starej przeglądarki Niektóre funkcje strony mogą nie działać poprawnie.
Uaktualnij oprogramowanie.