Przekaż darowiznę KRS 0000453750
Newsletter

Wywiad z Olesya Kornienko

[PL] Wywiad z Olesya Kornienko, tancerką, pisarką i kobietą z niepełnosprawnością na emigracji, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. 

 

Archiwum prywatne 

 

Decyzja o emigracji, nigdy nie jest łatwa. Ciężko zostawia się miejsca, w których się wychowaliśmy, przeżyliśmy dużo wspaniałych chwil?

Kiedy życie przestaje się układać tak, jak tego chcesz, kiedy tracisz to, o co bardzo długo walczyłeś, kiedy wiesz, że tu, gdzie jesteś, lepiej nie będzie, kiedy nie masz już siły do walki, czujesz, że MUSISZ coś zmienić. Wtedy decydujesz się na wyjazd ''po lepsze życie''. Nie masz żadnej pewności, że się uda, ale jednak się decydujesz.

 

Z informacji, które udało nam się znaleźć na Pani stronie można zauważyć, że emigrowała Pani dwa razy. Najpierw z rodzicami z Rosji do Polski, później z Polski do Kanady. Kiedy i dlaczego zdecydowała się Pani na tą drugą emigrację?

Powodów było kilka. Mieszkałyśmy z Mamą na warszawskim Mokotowie na ósmym piętrze. Winda ledwo mieszczącą mój wózek, ciągle się psuła, a moja Mama stawała się coraz słabsza fizycznie i nie miała siły, żeby pomagać mi pokonywać schody. Miałam mnóstwo znajomych, ale nikt nie rzucił by swoich obowiązków, żeby mi codziennie pomagać. Przez wiele lat bombardowałyśmy administrację prośbami o zamianę mieszkania. Bez skutku. Potrzebowałam pomocy nawet w toalecie i w wannie, bo wózek nie mieścił się do łazienki. Gdyby Mamy zabrakło, znalazłabym się w jakimś DPSie, a to oznaczali by koniec mojej niezależności psychicznej. Przez ostatnie 3 lata w Polsce jednocześnie pracowałam i studiowałam.

Brak warunków dla osób na wózkach na wymarzonym przeze mnie na wydziale dziennikarstwa UW, (na tym piętrze, przez pierwszy rok mojego studiowania, nie było toalety. Asystentów do robienia notatek też nie było) sprawił, że bardzo pogorszyło mi się zdrowie. Wiele razy pisałam do władz wydziału, ale nie spotkałam się ze zrozumieniem z ich strony, jak również ze strony dwóch wykładowców, od których dużo zależało. Owszem po roku zrobili WC, ale w większości korzystali z niego (nawet podczas przerw) pracownicy sekretariatu. Na domiar złego, po trzech latach, straciłam pracę, której bardzo długo szukałam. Postanowiłyśmy z Mamą wyjechać. W ciemno. Nie zakładałyśmy, że uda nam się zostać. Nie miałyśmy w Kanadzie ani rodziny, ani znajomych. Jednak zaryzykowałyśmy. Aby kupić bilety lotnicze i zarezerwować hotel w Vancouver, Mama wzięła kredyt.

 

Jak wyglądały Pani pierwsze dni w Kanadzie? Czy długo starała się Pani wraz z mamą o status uchodźcy?

Przed wyjazdem znalazłyśmy namiary kilku instytucji działających na rzecz niepełnosprawnych w Vancouver i od razu po przylocie, dzień po dniu chodziłyśmy do nich. Każda wizyta dawała coraz więcej kontaktów. Ludzie byli bardzo otwarci i pomocni. Mimo olbrzymiej bariery językowej (dopiero dwa miesiące przed wyjazdem zaczęłam uczyć się angielskiego. Mama nie znała go w ogóle.) z każdym dniem, miałyśmy coraz więcej znajomych.

 

Archiwum prywatne 

 

Vancouver bardzo mi się spodobał swoją dostępnością dla osób na wózkach. Zwiedziłam wiele miast krajów europejskich i pod względem dostępności mogę porównać Vancouver tylko do Barcelony. Status uchodźcy nie udało nam się otrzymać, ale równocześnie z nim, starałyśmy się o status humanitarny. W końcu dostałyśmy pobyt stały, choć było to praktycznie nierealne i mało kto w to wierzył. Trwało to od sierpnia 2011 do października 2014.

 

Choruje Pani na Mózgowe Porażenie Dziecięce, pomimo tego jest Pani bardzo aktywną osobą o wielu talentach.  Czy życie w Vancouver pozwala ludziom z niepełnosprawnością na większy rozwój niż w Polsce?

Dziękuję, staram się :) Myślę, że w Kanadzie osoby niepełnosprawne mają większe możliwości i wsparcie finansowo – materialne. Tu nie ma szkół specjalnych, ani integracyjnych. Dzieci z jakakolwiek niepełnosprawnością uczą się w normalnych szkołach. Każde takie dziecko ma specjalnego asystenta, a program szkolny, jeśli to konieczne, jest dostosowany do możliwości danego dziecka. Dzieci niepełnosprawne mają mnóstwo zajęć pozalekcyjnych i intensywną rehabilitację. W uniwersytetach i koledżach są Biura Osób Niepełnosprawnych, które zapewniają studentom z niepełnosprawnością nie tylko niezbędny sprzęt ułatwiający funkcjonowanie w ramkach nauki, ale także asystentów / wolontariuszy dla m.in. robienia notatek.

W Vancouver bardzo łatwo być aktywnym wózkowiczem. Jest bardzo dużo organizacji, które proponują najrozmaitsze formy aktywności dla dosłownie wszystkich rodzajów niepełnosprawności. Na rzecz ludzi niepełnosprawnych pracuje tutaj również ogromna armia wolontariuszy. Paradoksalnie, w Vancouver znam mniej aktywnych wózkowiczów, niż znałam np. w Warszawie.

 

Czy w Kanadzie są jakieś udogodnienia dla osób z niepełnosprawnością? Jak tam się żyje osobie na wózku?

Mogę mówić tylko o Vancouver. Byłam jeszcze w Calgary, ale krótko. Vancouver jest miastem w 99% dostępnym dla osób niepełnosprawnych,  nie tylko na wózkach.

 

Archiwum prywatne

 

Wszystkie miejsca użyteczności publicznej; kina, muzea, teatry, ośrodki kultury i sportu, sklepy, kawiarnie, restauracje, przedszkola, szkoły, uniwersytety... Nie mówiąc już o (nawet małych) szpitalach. Są budynki, w których mieszkania przystosowane indywidualnie do mieszkańców. Ja z Mamą mieszkam w domu, gdzie mieszkają w większości osoby na wózkach. Dom jest subsydiowany przez państwo, to oznacza, że oplata za mieszkania jest niższa, niż zwykle i nie płacimy za prąd i wodę. 

 

Jakie pozytywne zmiany widzi Pani w swoim życiu?

Zawsze dążyłam do samodzielności fizycznej, ale wiele okoliczności w moim życiu uniemożliwiały mi to. Teraz jestem 95% samodzielna. Jeszcze przed otrzymaniem pobytu stałego, dostałam wózek elektryczny, a półtora roku temu dostałam syntezator mowy. O tym ostatnim, w Polsce, mogłam tylko pomarzyć. To urządzenie pomaga mi w komunikowaniu się z nieznajomymi ludźmi, którzy nie są przyzwyczajeni do mojej niewyraźnej (na skutek MPD) mowy.

W mieszkaniu nie potrzebuję żadnej pomocy, (oprócz gotowania) bo mam wszystkie potrzebne mi poręcze i uchwyty. Wejście do domu jest automatycznie otwierane. Winda mieszcząca dwa wózki elektryczne, jest regularnie sprawdzana. Drzwi do mieszkania mam na pilota, więc nie muszę się męczyć z kluczem w spastycznych dłoniach. Nie boję się o swoją przyszłość tak, jak kiedyś. Wiem, że kiedy zostanę sama, państwo kanadyjskie udzieli mi wsparcia w postaci asystenta osobistego.

 

A czy są bariery, których nie może Pani w żaden sposób pokonać?

Tak, mentalność kanadyjskich wózkowiczów, z którymi się stykam. Na razie nie udaje mi się przekonać ich, by zechcieli czerpać z ogromnego źródła korzyści, jakim jest Sportowy Taniec na Wózkach. Mam jednak nadzieję, że z czasem mi się uda.

 

Jeszcze w Polsce uprawiała  Pani wspinaczkę skalną i wydała  tomiki wierszy. Rozwinęła Pani również pasję do tańca, którą kontynuuje Pani do dziś.  Jakie osiągnięcia były dla Pani najważniejsze?

Tak, w Polsce przez 6 lat tańczyłam, 10 lat jeździłam na obozy wspinaczkowe organizowane przez Fundację Ducha. W Polsce wydano 4 moje książki; poezję i prozę. Najważniejszym osiągnięciem były dla mnie studia. Dziennikarstwo było moim marzeniem i wiele zrobiłam, żeby je osiągnąć. Niestety nie było mi dane ich skończyć.

 

Wyjechała Pani do Kanady, aby otworzyć przed sobą więcej możliwości. Dziś jest Pani bardzo aktywna. Czy jest Pani zadowolona z tego, co robi?

Tak, jestem bardzo zadowolona z tego, co robię. Jestem prezesem niewielkiego stowarzyszenia Wheelchair Dance Sport Association Canada WDSACA. Prowadzimy warsztaty i prywatne lekcje tańca integracyjnego, robimy pokazy w najróżniejszych miejscach w Vancouver. Wciąż tańczę. Taniec m.in. bardzo hamuje pogarszanie się z wiekiem MPD. Mam wiele planów związanych z samorozwojem; kurs grafiki komputerowej, być może sportowa jazda konna. Mieszkając w Vancouver mam wiele możliwości poznawać ludzi z całego świata na żywo, a nie tylko przez internet. Ten fakt bardzo zmienia sposób myślenia.

 

Jakie działania pochłaniają Panią teraz najbardziej?

Poszukiwania wózkowiczów chętnych spróbować tańca na wózkach. Bardzo opornie to idzie. Mam nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej.

 

Archiwum prywatne 

 

Chciałabym przytoczyć w tym momencie Pani słowa: „Pochodzę z Rosji (czasem) jestem z tego dumna. Czuje się Polką (czasem) dobrze mi z tym…”. Od kilku lat mieszka Pani w Kanadzie, czy to sprawiło, że czuje się Pani Kanadyjką?

Nie. Mimo wszystko, czuję się Polką (choć kilku znajomych powiedziało, że nigdy nie stałam się Polką, skoro krytykuję Polskie warunki dla osób niepełnosprawnych, porównując je do kanadyjskich) władającą perfekcyjnie polskim, znośnie angielskim i trochę gorzej (pisemnie) rosyjskim. :) Mam polską zawziętość i upór, rosyjski hard ducha. :)

 

Działa Pani na rzecz aktywizacji osób z niepełnosprawnością poprzez prowadzenie warsztatów tanecznych oraz włącza się Pani w inne tego typu aktywności. Czy tymi działaniami chce Pani coś zmienić bądź pokazać?

Chcę pokazać kanadyjskim wózkowiczom, jak wiele może dać im taniec. To jest wspaniała rehabilitacja. Rozwija mięśnie redukuje atetozę i spastykę. Ulepsza pamięć. To sposób na pozbycie się kompleksów. To świetna okazja do poznanie nowych ludzi. Chcę im pokazać, że taniec na wózkach jest przepięknym sportem.

 

Jest Pani znana na całym świecie, ma na swoim koncie wiele sukcesów i mimo ryzyka związanego z emigracją nie poddała się. Co w takim razie radziłaby Pani osobom z niepełnosprawnością, które są zagubione, niepewne siebie i tak jak Pani kiedyś boją się o swoją przyszłość ?

Bez przesady, ale dzięki! :)

Jeśli macie możliwości, wsparcie i siły, działajcie w własnym kraju. Walczcie o swoje prawa. Zmieniajcie swoje życie na lepsze. Mnie w pewnym momencie zabrakło sił, dlatego wyjechałam. Jeśli myślicie o emigracji, musicie podjąć ryzyko. Emigracja nie jest dla wszystkich dobra. I najważniejsze. Uczcie się języków i dużo podróżujcie. To zmieni wasz punkt widzenia na wiele spraw.

 

Archiwum prywatne 

 

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Ja również dziękuję i życzę Szczęśliwego Nowego Roku. :)

 

Więcej o bohaterce naszego wywiadu przeczytacie na blogach, które prowadzi 

http://podzlotymiklonami.blogspot.ca/

http://podzlotymiklonami2.blogspot.ca/.

 

-----------

[ENG] Interview with Olesia Kornienko

 

Interview with Olesya Kornienko, dancer, writer and woman with disability, on emigration, for whom there are no impossible things.

 

The decision about immigration is not easy. Is it hard to leave places, where we have spent many great moments?

When life stops to fall into place in the  way you want it to, when you lose what you fighted for very long, when you know that here where you are, it will not be better, when you do not have any more strenght to fight, you feel that you MUST change something. Then you decide to leave “to find better life”. You do not have any assurance it would work, but still you decide to do it.

 

From information we have managed to find on Your website, one can notice, that you have immigrated twice, first with your parents from Russia to Poland, than from Poland to Canada. When and why  have You decided to immigrate that second time?

There were several reasons. We have been living with my Mom in Warsaw’s Mokotów on the eighth floor. Thelift was breaking, and my Mom was becoming weaker and weaker physically and she had no power to help me manage stairs. I had a lot of friends, but nobody  would give up their responsibilities to help me daily. For many years we have bombarded administration with requests for change of apartment. To no effect. I needed help even in the toilet and bath, my wheelchair did not fit into bathroom. If Mom would be missing, I would end up in a DPS and that would mean the end of my psychological independence. For the last 3 years in Poland I was simultaneously working and studying.

Lack of conditions for people on wheelchairs on my dream journalism department at UW (on that floor there was no toilet during the first year of my studies. There was also no Assistants for taking notes) made my health worsen very much. Many times I had been writing to my department authorities, but I was  not met with understanding on their side, or the side of lecturers, on whom much depended. Yes, they had done a toilet after a half a year, but it had mostly been in use (even during breaks) by the secretariat staff. To make matters worse, after three years, I had lost my job, that I had been looking for very long. We had decided with my Mom to leave. In the dark. We had not assumed that we would manage to stay. We had no family or friends in Canada. But we stayed. To buy flight tickets and book a hotel in Vancouver Mom took a credit.

 

What did Your first days in Canada look like? Did You and Your mom try for the refugee status?

Before we left, we had found leads of several institutions acting on behalf of people with disability in Vancouver and right after arrival, day after day we had been attending them. Every visit was bringing  more and more contacts. People were very open and helpful. Despite a huge language barrier (I had started learning english two months before we left. Mom did not know it at all.) With every next day we had had more and more friends.

I liked Vancouver for its accessibility to people on wheelchairs. I had visited many European countries and in terms of accessibility, I can compare Vancouver  only to Barcelona. The refugee status we had not  managed to obtain, but simultaneously we had been trying to get permanent residence, despite the fact that it was practically unreal and hardly anyone had believed it. It lasted from August 2011 until October 2014.

 

You suffer from Cerebral Palsy, despite it You are a very active person of many talents. Does life in Vancouver allow people with disability more development than in Poland?

Thank You, I try :) I think in Canada people with disability have more possibilities and financial and material support. There are no special or integrational schools here. Children with any disability learn in normal schools. Every such child has their own assistant, and the school program, if necessary is adapted for the  child possibilities. Disabled children have a lot of extracurricular activities and intensive rehabilitation. In universities and colleges there are Offices for Disabled People, which provide students with disability not only necessary equipment, but also assistants, volunteers for example for taking notes. 

In Vancouver it is very easy to be an active wheelchair-user. There are very many organizations, that offer various forms of activity for all kinds of disability. For people with disability there is a huge army of volunteers working here. Paradoxically, I know less active wheelchair-users in Vancouver than for ex. in Warsaw.

 

Are there any amenities for people with disability in Canada? How does person on wheelchair  live there?

I can only talk of Vancouver. I have also been to Chicago but for a short time. Vancouver is the city accessible to people with disability, not only on wheelchairs in 99%.

All public spaces:  cinemas, museums, theatres, culture and sports centres, shops, coffee-shops, restaurants, kindergartens, schools, universities. Not to mention (even small) hospitals. There are buildings where even apartments are individually adapted for wheelchair-users. I live with Mom in a house where most of inhabitants is on wheelchairs. The house is subsidized by state, which means that what we pay for housing is lower, than usual and we do not pay for electricity and water.

 

What positive changes do You see in Your life?

I have always sought physical independence, but many circumstances had made it impossible. I am 95% independendent. Still before receiving permanent residence I received an electric wheelchair, and a year ago I received a speech synthesizer. About that in Poland I could only be dreaming. The device helps me communicate with people I do not know, who are not used to my (by CP) unclear speech.

I do not require any help in the apartment (apart from cooking) because I have all the necessary handrails and handles. Entrance to the house is automatically opened. The lift capable of fitting two wheelchairs is checked on regularly. The apartment door are remote controlled so I do not have to bother with the key in spastic hands. I am not afraid of my future like before. If I would ever be alone, Canadian state will provide me with support as a personal assistant.

 

Are there any barriers that You are not able to beat in any way?

Yes, the mentality of Canadian wheelchair users, that I meet. I still cannot convince them, to draw from the huge source of benefits which is Sports Dance on Wheelchairs. I hope I will manage in time.

 

In Poland You have been a rock climber and have released poetry volumes. You have also developed a passion for dance, which You continue until today. Which achievements were most important to You?

In Poland for 6 years I danced, 10 years I attended rock climbing camps organized by Duch Foundation. In Poland my books were released; poetry and prose. My  most important achievement were my studies. Journalism was my dream and I have done a lot to fulfill it. Unfortunately, I was not to finish them.

 

You went to Canada in order to open more possibilities for yourself. Today You are very active. Does what You do make You happy?

I am very happy with what I do. I am a president of a small association Wheelchair Dance Sport Association Canada WDSACA. We conduct workshops and private classes of integrational dance, we do shows in most diverse places in Vancouver. I still dance. Dance among other benefits very much inhibits worsening with age of CP. I have many plans connected to self-development; computer graphic design course, maybe sports horse-riding. Living in Vancouver I have many possibilities to meet people from all over the world live, not only through Internet. That fact changes the way of thinking very much.

 

What actions are absorbing You most right now?

Searching for wheelchair users willing to try wheelchair dance. It goes very reluctantly. I hope that in the new year it will be better.

 

I would like to quote your words now: “I come from Russia (sometimes) I am proud of it. I feel Polish (sometimes) I am good with it …” You live in Canada for several years, do You feel Canadian?

No, I feel Polish after all (even though a few of my friends said I never became Polish, since I criticize Polish conditions for the disabled by comparing them to the Canadian ones) wielding perfectly Polish, decent English and a little bit worse Russian. :) I have a Polish obstinacy and stubbornness, Rusian fortitude. :)

You act on behalf of elicitation of people with disability through conducting dance workshops and You enter other activities of the kind. Would You like to change something or show with these activities?

I want to show Canadian wheelchair users how much dance can give them. It is a great rehabilitation. It develops muscles, reduces athetosis and spasticity. It improves memory. It is a way to get rid of complexes. It is a perfect opportunity to meet new people. I want to show them, that wheelchair dance is a beautiful sport.

 

You are known throughout the world, You have many successes in your account and despite the risk conected to immigration You had not given up. What than would You advice people with disability, who are lost, confused and just like You before afraid of their past?

Do not exagerrate, but thanks :)

If you have possibilities, support and strenght, act in your own country. Fight for your rights. Change your life for the better. I had lost my strenght at some point, that is why I left. If you consider immigration you need to take the risk. Immigration is not good for everyone. And the most important, learn languages and travel a lot. It will change your point of view on many issues.

 

Thank You for the talk and I wish You further successes.

Thank You, too and I wish You a Happy New Year

 

More about our guest you can read in blogs she writes

http://podzlotymiklonami.blogspot.ca/

http://podzlotymiklonami2.blogspot.ca/.

 

 

 

 

 

 

 

 

Do poprawnej pracy strona potrzebuje obsługi JavaScript!
Używasz bardzo starej przeglądarki Niektóre funkcje strony mogą nie działać poprawnie.
Uaktualnij oprogramowanie.